Pozytywna integracja społeczna – tak chcemy nazywać to, co powinno stać się udziałem młodzieży opuszczającej placówki resocjalizacyjne. Powrót do społeczeństwa, zmiana stylu życia na taki, który wpisuje się w panujące w otaczającym świecie zasady, ale przede wszystkim poczucie przynależności do niego, integralności i normalności.

Wychowanki i wychowankowie placówek resocjalizacyjnych opuszczając placówki zwykle wracają do swoich środowisk, często niestety nie dających żadnej gwarancji na wsparcie w integracji społecznej, często patologicznych i wysoce zdemoralizowanych. Prowadzony w 2015 roku program mieszkań treningowych w Warszawie (Pilotażowy Program Readaptacji Nieletnich) pozwolił na stworzenie pierwszego w Polsce rozwiązania kierowanego do młodych ludzi wychodzących z zakładów poprawczych, schronisk dla nieletnich i młodzieżowych ośrodków wychowawczych. Działanie umożliwiło dokonanie ważnych obserwacji odnoszących się do funkcjonowania grupy w środowisku otwartym – jej przygotowania i umiejętności.

Efektem projektu, w którym uczestniczyło kilkanaście dziewcząt i chłopców w wieku od 18 do 20 lat, jest publikacja, którą udostępniamy na naszej stronie.

Zanim Państwo do niej zajrzą, proponujemy również zapoznać się z wprowadzeniem, które prezentuje perspektywę redagującej publikację prezeski Fundacji po DRUGIE, Agnieszki Sikory, ale również perspektywę byłej wychowanki Katarzyny Kozłowskiej.

Pojęcie READAPTACJA w kontekście młodych ludzi, mających nie więcej niż 21 lat, opuszczających placówkę resocjalizacyjną dla nieletnich, brzmi z jednej strony niepokojąco, z drugiej zaś nieadekwatnie. Określenie to odnosi się bowiem do ponownego przystosowywania się do życia w społeczeństwie, a więc do nabywania zapomnianych, utraconych, nierozwijanych umiejętności i w tym sensie w złym świetle stawiać będzie działalność ośrodków zajmujących się resocjalizacją nieletnich.

Konieczność READAPTOWANIA SIĘ wskazywać może, iż młody człowiek w czasie pobytu w placówce ODSTOSOWAŁ SIĘ od tego wszystkiego, co jest poza jej murem.  Tymczasem przecież ten młody człowiek zwykle wcześniej nie był przystosowany do prawidłowego funkcjonowania. Ma to ścisły związek z przebiegiem jego procesu socjalizacji, co z kolei wywołało konieczność podjęcia działań resocjalizacyjnych.

Zgodnie z ustawą o postępowaniu w sprawach nieletnich, na mocy której młodzież umieszczana jest w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, zakładach poprawczych, schroniskach dla nieletnich i na mocy której odbywa się jej proces resocjalizacji, działalność ośrodków ma służyć jej PRZYSTOWANIU – celem ustawy sprecyzowanym w preambule jest m.in. „stwarzanie warunków do powrotu do normalnego życia”.

Innymi słowy, wyobraźmy sobie prawidłowo funkcjonującego młodego człowieka, który nagle traci nogę. Musi teraz używać protezy. Musi na nowo nauczyć się chodzić i realizować wszystkie swoje potrzeby. Młody człowiek bez nogi powinien zatem ponownie nauczyć się żyć. Ten przykład, który definiuje słowo READAPTACJA ma się jednak nijak do sytuacji młodzieży przebywającej i opuszczającej placówki resocjalizacyjne. W przypadku READAPTACJI „młodego człowieka bez nogi” jesteśmy w stanie bez większych trudności sprecyzować cele tego procesu, jak również określić ramy, które umożliwią jego prawidłowy przebieg. 

Co jednak dzieje się w sytuacji, gdy pojęcia READAPTACJA używamy w kontekście nieletnich z placówek resocjalizacyjnych? Czy przypadkiem słowo to nie jest pułapką dla osób pracujących z młodzieżą i samej młodzieży? Czy nie ma ono znaczącego wpływu na to jak rozumiemy i prowadzimy pracę z nieletnimi? Czy to słowo nie prowadzi nas na manowce?

Dziewczęta i chłopcy kierowani do placówek o charakterze resocjalizacyjnym (13-21 lat) odznaczają się demoralizacją lub mają na swoim koncie czyny karalne. Jest to grupa, która zwykle nie wywodzi się z „przeciętnych rodzin”. Jej styl funkcjonowania został określony przez dysfunkcjonalne środowisko – rodziny o niskim statusie społecznym, posiadające problemy z prawem, uzależnione, rozbite, ubogie, nierzadko stosujące przemoc. Te rodziny są jednocześnie najczęściej środowiskiem powrotu nieletniego z placówki. Czy do funkcjonowania w nich chcemy go READAPTOWAĆ? Przecież ten młody człowiek opuszczający placówkę resocjalizacyjną ma się na nowo nauczyć chodzić, tylko że on chodzić nadal potrafi. Doskonale READAPTUJE się do swojego środowiska.

Dlaczego więc chcemy go READAPTOWAĆ? Czyżby dlatego, że na jakiś czas zabraliśmy mu jego WOLNOŚĆ?

Młodzież, która trafia do placówek resocjalizacyjnych przede wszystkim musi zmierzyć się z sytuacją IZOLACJI. Nie ma tu większego znaczenia fakt, czy dana placówka opatrzona jest nazwą otwarta, półotwarta czy zamknięta. Pobyt w każdej z nich wiąże się z koniecznością poruszania się po określonym obszarze (grupa wychowawcza, granice ośrodka), nierzadko koniecznością uzyskania zgody na wykonanie podstawowych czynności (z pójściem do toalety włącznie), brakiem komunikacji z otoczeniem (często jest ona nagrodą), brakiem innych niż budowane w placówce kontaktów rówieśniczych.

Zatem czy jeśli mówimy o READAPTACJI młodzieży opuszczającej placówki resocjalizacyjne nie popełniamy kardynalnego błędu? Czy przypadkiem nie powinniśmy wyrzucić tego słowa z naszego fachowego slangu i zastąpić go określeniem adekwatnym do tego co mamy uczynić i co jest istotne z punktu widzenia głównych zainteresowanych?

Zdecydowałam zatem, że mówić będziemy o pozytywnej integracji społecznej młodzieży opuszczającej placówki resocjalizacyjne.
O integracji, której celem jest współistnienie – zgodnie z obowiązującymi normami – ze społeczeństwem, odnalezienie swojego miejsca w nim, swojej przestrzeni, ale w taki sposób, który pozwala czuć się jego częścią.

Aby zrozumieć sens zaproponowanego pojęcia proponuję zapoznać się z tym, co o powrocie do społeczeństwa mówi Katarzyna Kozłowska, była wychowanka placówki resocjalizacyjnej, wolontariuszka i współpracowniczka Fundacji po DRUGIE.

„Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że świat dzieli się na dwie części. Jest świat normalny. Ten świat dzieciaków z przeciętnych rodzin, które chodzą do szkoły z drugim śniadaniem w tornistrze. I jest świat wychowanków placówek resocjalizacyjnych – zupełnie inny, w którym zwykle nie ma drugiego śniadania… a czasem w ogóle nie ma jakiegokolwiek śniadania. 

Czy wiedzą Państwo, o czym marzy każdy wychowanek i wychowanka? Wszyscy marzą o tym, by znaleźć się z w tym „normalnym” świecie i kiedy pewnego dnia opuszczają mury placówki okazuje się, że jest to zadanie najtrudniejsze pod słońcem.

Jak często jest tak, że młody człowiek opuszczający placówkę jest zdany sam na siebie. Jak często zdarza się, że znajduje sobie miejsce zaczepienia gdzieś u znajomych, niekoniecznie grzecznych i poukładanych… Jeśli wraca do domu zwykle trafia do rodziców mających problem z alkoholem. Bywa również, że ląduje w ośrodku dla bezdomnych.

To doświadczenie pobytu w ośrodku dla bezdomnych ma większość moich koleżanek i kolegów po placówkach.

Są wśród nich również tacy, którzy włamują się do pustostanów, mieszkają na dworcach i robią to tylko po to, żeby nie musieć przyznawać się do własnej bezradności, żeby nie musieć mówić głośno o braku wsparcia ze strony rodziny.

Za szczęściarzy pewnie można uznać tych, którzy otrzymują mieszkanie socjalne. Ale czy rzeczywiście jest to szczęście? Jak wielu wychowanków potrafi się w tym mieszkaniu utrzymać? 

Dziewczęta i chłopcy z placówek resocjalizacyjnych pochodzą z rodzin patologicznych, nie mają wzorów do naśladowania, nie mają pojęcia o tym jak zarządzać pieniędzmi, podpisanie umowy z elektrownią jest często trudniejsze niż obliczenie najbardziej złożonego zadania z matematyki.

Do tego wszystkiego trzeba dołożyć jeszcze jedno. Wychowanki i wychowankowie placówek resocjalizacyjnych są tym kim są, a świat do którego teraz mają należeć jest bardzo skomplikowany, inny od tego po którym potrafią się poruszać.

Dlaczego nagle po wyjściu z placówki, w której ludzie z innego świata – wychowawcy – wtłaczali im coś do głów – mają zrezygnować z przyswojonych od dziecka reguł, wartości ich środowiska? Przecież świat do którego mają się teraz dostać wcale nie jest taki przyjazny…

Wychowankowie wychodzący z placówki mają przed sobą ogromne wyzwanie, walczą z piętnem bycia gorszymi. Ogromnym wyzwaniem jest dla nich pogodzenie się z realiami dotyczącymi pracy, skoro kradzież zapewnia szybsze i większe pieniądze od miesięcznej pensji. Ciężko im zrozumieć jak przetrwać za najniższą krajową, a tym bardziej, że mają przecież problem z oszczędzaniem. Brak środków powoduje kolejne problemy, bo nie ma z czego zapłacić rachunków.

Spójrzmy jeszcze głębiej.

Nasz słownik – słownik dzieci z poprawczaka – zawiera więcej wulgaryzmów niż słów, nasze zachowania ewidentnie są inne niż ludzi, którzy nie znają życia w rodzinie patologicznej, mamy problem z rozwiązywaniem problemów gdyż w naszym środowisku wszystko załatwiało się agresją bądź kłamstwem. Do całej historii z nowym życiem dochodzi problem z wykonywaniem prostych codziennych czynności takich jak chociażby utrzymanie porządku czy zrobienie zakupów i ugotowanie obiadu. Mimo walki o lepsze jutro w naszej pamięci wciąż tkwi to skąd pochodzimy i jak żyliśmy jako dzieci. Wydawało nam się, że to jest normalne, a teraz zdajemy sobie sprawę, że to było złe i czujemy się gorsi.

Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że młodzież która popełnia czyny karalne powinna być wysyłana na Sybir, tak jakbyśmy nie mieli duszy, a przecież mamy serca i mimo naszego buntu, złości, agresji, chcemy kochać i być kochanymi, chcemy żyć uczciwie i móc stworzyć normalny dom, jednak jak mamy poprosić o pomoc skoro nie wiemy jak… dla „społeczeństwa” pewnie te rzeczy są bardzo proste, dla nas – tych z drugiej strony muru – są nie do przeskoczenia…

Czy opuszczamy placówkę przygotowani do życia? Jak nas do tego życia poza placówką przygotować, abyśmy mogli pokonać bariery, strach, abyśmy faktycznie mogli przedostać się do normalnego świata.”

Katarzyna Kozłowska

Fundacja po DRUGIE

To o czym mówi Fundacja po DRUGIE – pozytywna integracja młodzieży – jest w mojej opinii szansą na to, by wychowanki i wychowankowie placówek resocjalizacyjnych rzeczywiście mogli czuć, że są częścią świata. Nie gorszą, nie drugiej kategorii. Po prostu jego częścią. Przecież są.

Projekt został dofinansowany ze środków Urzędu m.st. Warszawy i został objęty honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka.